Jest Litwinem mieszkającym w USA. Nazywa się Robert Bruneika, ale sam o sobie mówi Hardkorowy Koksu. Ma polską żonę, a swoje materiały nagrywa dziwną mieszanką sokólskiego narzecza, akcentem tapmadl, litewskiego i amerykańskiej odmiany angielskiego. Skąd się bierze jego fenomenalna popularność w sieci? Z zazdrości. Jest żywym uosobieniem marzeń tysięcy chłopców ze wschodnich rubieży Europy. Marzeniem o tyle pociągającym, że na wyciągnięcie ręki. Nie jest od nich bystrzejszy, a pies moich przyjaciół ma bardziej skomplikowany słownik, a ma wszystko, o czym marzą: pieniądze, kobiety i cały luksus Las Vegas.
To o takich karierach myślą polscy dwudziestolatkowie z powiatowej Polski. O takich mężczyznach myślą ich koleżanki z liceum. Oto bohater tego pokolenia.