Talent i kreatywność

Kiedy na moim Twitterze i Facebooku napisałem, że Richard Florida mógłby myśleć o Białymstoku pisząc:

to nie ludzie przybywają tam, gdzie są miejsca pracy, lecz firmy powstają tam, gdzie są utalentowani ludzie

…nie spodziewałem się, że moi followersi i przyjaciele odbiorą to osobiście! W fascynującej i już kultowej książce pod tytułem “Narodziny klasy kreatywnej” Florida pokazuje tworzenie się na naszych oczach nowej klasy społecznej. Tych, którzy produkowali, jest już mniej od tych, którzy dostarczają usługi. Obok tych dwóch klas tworzy się trzecia: tych, których pracą jest wymyślanie, dostarczanie pomysłów, tworzenie trendów: są to nie tylko menedżerowie i PR-owcy, ale również naukowcy, kreatorzy mody, artyści itd. Jest już ich w USA około 30%. Florida pokazuje, że to właśnie obecność tych “kreujących” napędza rozwój i zwiększa dobrobyt. Na przykładzie USA pokazuje, że to do tych miejsc pchają się drzwiami i oknami pracodawcy, a za nimi pieniądze. I że nie są ważne drogi i lotniska, ale klimat sprzyjający kreatywności

Pomysł na Białystok, który od pewnego czasu forsuje egzotyczna koalicja artystów, filozofów, niektórych naukowców i niestety niewielu polityków to właśnie pomysł na miasto przyjazne ludziom z dobrymi pomysłami, realizujących je niezależnie od tych czy innych indolencji władz. Z wywodu Floridy wynika, że do takich miejsc inwestorzy sami chcą przychodzić, a rolą władz jest tylko tworzyć klimat dla kreatywności (bez wielkich pieniędzy). Z przyjemnością podpisuję się pod tym pomysłem, bo to przyniesie rozwój i dobrobyt szybciej niż lotniska, autostrady i wolne strefy ekonomiczne.