Był krzyż, nie ma krzyża. Gdyby odrzeć tę żenującą historię z całego narodowo-katolickiego patosu z jednej strony barykady i wylansowaną, pseudointeligencką tłuszczą z buziami wykręconymi szyderstwem z drugiej, wychodzi na to, że z całej tej historii zarówno liberałowie, jak i państwowcy wychodzą nieźle poobijani.

Spór w gruncie rzeczy toczył się o to, jaki cel ma przestrzeń publiczna w demokratycznym państwie. A dokładniej - czy jej użytkowanie powinno pozostawać w rękach państwa, czy obywatela. Prawo czy wolność. Okazało się, że w Polsce liberałowie bronią prawa, a państwowcy podsycają anarchię.

Liberał powie, że agorę tworzymy po to, aby każdy miał prawo do wyjścia na środek placu, ulicy, skweru i nieskrępowanego głoszenia swoich poglądów. Zarówno geje, jak i obrońcy krzyża powinni mieć takie samo prawo do korzystania z przestrzeni publicznej.

Państwowiec powie, że po to władza dysponuje narzędziami prawa i środkami przymusu bezpośredniego, by w obronie - nie do końca przeze mnie rozumiane pojęcie - tak zwanego interesu publicznego, wartości, moralności i czego tam kto chce, ingerować w przestrzeń publiczną.

Od Prawa i Sprawiedliwości oczekiwałem więc obrony praworządności, dążenia do przywrócenia ładu publicznego i spokoju. Tymczasem PiS całe miesiące podsycało w Polsce nastrój rebelii, a rewolucyjny i wywrotowy duch przenikał większość przemówień reprezentantów tej partii. 

Od Platformy Obywatelskiej oczekiwałem obrony praw wolnościowych, jakim jest niewątpliwie prawo do zrzeszania się, prawo do zgromadzeń, prawo do posiadania własnych poglądów politycznych i religijnych, prawo do wolnego ich głoszenia. Widok spontanicznej grupy zgromadzonej przed tym krzyżem powinien być miodem na serce każdego, kto przywiązany jest do idei liberalizmu.

Jakże byłem zaskoczony, kiedy z ust prezydent Warszawy słyszałem, że w Warszawie należy przywrócić porządek, że nie może być samowoli budowlanej etc. etc. Jakbym słyszał Lecha Kaczyńskiego z czasów, kiedy sprawował tę funkcję.

Szanowni Państwo, oto dożyliśmy czasów, kiedy partia liberalna broni prawa i sprawiedliwości, a Prawo i Sprawiedliwość zachęca do nieposłuszeństwa i robi w państwie niezły mess.