Polska droga do Internetu

Kiedy obserwuje się kierunek, w jakim zmierza polski Facebook i Twitter nie sposób oprzeć się dwóm refleksjom. Pierwsza, ta bardziej optymistyczna jest następująca: dynamiczne wchodzenie Polaków w Facebooka i - w mniejszym stopniu - Twittera - odbywa się nie poprzez automatyczne przyjmowanie formy, jaką te serwisy przyjęły w Stanach Zjednoczonych i Zachodniej Europie. Można to zresztą uogólnić na cały proces wchodzenia internetu do społeczeństw tradycyjnych. Okazuje się, że obierają one własną drogę i często aplikują internet na sposób zupełnie nieoczekiwany, inny od bardziej rozwiniętych społeczeństw. Polska jest krajem, w którym najprawdopodobniej będziemy mieli do czynienia, po pierwsze, z dużą grupą osób nie korzystających z internetu, pomimo niwelowania problemów natury infrastrukturalnej czy też finansowej (problem ten spotyka zresztą nawet kraje takie jak Wielka Brytania, o czym można przeczytać w “Manifesto for a Networked Nation” - 10 mln osób nigdy nie korzystających z internetu w UK, uznawanej za drugiego w kolejności lidera spośród dużych państw). Po drugie, ciekawe jest adaptowanie rozwiązań w rodzaju Facebooka lub Twittera do narodowej specyfiki. 

I stąd druga refleksja, może nie mniej optymistyczna, co wyrażająca pewien trudny do ukrycia niepokój. Polskie Facebooki i Twittery doskonale odzwierciedlają nasz narodowy charakter. Z serwisów, które miały być z założenia typowo informacyjnymi, lokalnymi i towarzyskimi, w polskim wydaniu stały się trybunami ogólnonarodowej debaty politycznej i ideologicznej. Serwisy, których istotą jest pewna ulotność, dystans i przymrużenie oka, są w polskim wydaniu platformami, gdzie gra się wysokie C, debatuje o sprawach fundamentalnych, uprawia politykę historyczną. Są naburmuszone, agresywne i ciężkie w odbiorze. Doskonałym przykładem jest polski Twitter, który został zdominowany przez grupę polityków, dziennikarzy, domorosłych publicystów i naburmuszonych ideologów i w niczym nie przypomina Twittera amerykańskiego.

Bardzo mi się to podoba. Jak w soczewce, przeglądając feedy Facebooka i Twittera, można zobaczyć polskie społeczeństwo jak w soczewce. I, wbrew pozorom, to, co tam zobaczymy, niewiele się różni od polskiego społeczeństwa w ogóle.