Głupio zmarnowana szansa

Właśnie się okazało, że Białystok odpadł w pierwszej rundzie starań o Europejską Stolicę Kultury w 2016 roku. Lepszą ofertę przedstawiły Gdańsk, Lublin, Katowice, Wrocław i Warszawa i to spośród nich wyłoniony zostanie zwycięzca. Informacja ta jest o tyle smutna, że właśnie przemknęło nam koło nosa sporo pieniędzy, okazji do promocji w całej Europie no i, co tu dużo ukrywać, prestiżu.

Mam nadzieję, że reakcją po tej porażce nie będzie to, czego się obawiam i co zazwyczaj się dzieje, gdy Białemustokowi coś nie wychodzi, to jest:

“No tak, można się było tego spodziewać - traktują nas mało poważnie, śmieją się z nas, wytykają palcami. Choć mieliśmy najlepszy pomysł, to nasze szanse były zerowe u samego początku”

“Białystok nie ma się co porównywać z innymi ośrodkami pod względem potencjału kulturalnego. Nie mamy się czym pochwalić, nie mamy niczego “do sprzedania” Europie. Nie warto się było w ogóle starać”

Nie zdziwię się, jeżeli z przytoczonych wyżej tłumaczeń tej porażki korzystać będą również osoby odpowiedzialne za naszą ofertę, a więc również za to niepowodzenie. Okryte zrozumiałą (ktoś mógłby podkraść nasze doskonałe pomysły) tajemnicą przygotowania koncepcji ESK2016 w Białymstoku powinny teraz ujrzeć światło dzienne i stać się przedmiotem społecznych konsultacji w gronie szerszym niż obecnie. Tak, aby w następnym konkursie Białystok Europejską Stolicą Kultury po prostu został. Mam nadzieję, że przyczyny dzisiejszej decyzji będą głęboko przeanalizowane, a następnie wyciągnie się z nich odpowiednie wnioski. 

Nadal uważam, że Białystok nie tylko zasługuje na ESK, ale - gdyby nie interesy nie do końca zbieżne z tym celem - mógł złożyć ofertę najlepszą spośród konkurujących o ten tytuł miast. Mieliśmy ogromną szansę, ale ją głupio zmarnowaliśmy.