Prezydent Komorowski oczywiście postąpił słusznie, zapraszając generała Jaruzelskiego do Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Po pierwsze dlatego, że Jaruzelski - czy tego chcemy, czy nie - jest byłym prezydentem naszego kraju, a po drugie - czy tego chcemy czy nie - jest pomimo zaawansowanego wieku wytrawnym i przebiegłym politycznym graczem. Zaproszenie Komorowskiego wykorzystał Jaruzelski w sposób mistrzowski listem, z którego wynika, że w obliczu nagonki, jaką rozpętało to zaproszenie i z powodu poważnych problemów ze zdrowiem nie będzie mógł uczestniczyć w posiedzeniach RBN. W ten sposób jest Jaruzelski niekwestionowanym zwycięzcą całej tej awantury. Wzbudził w opinii publicznej współczucie (“jak można schorowanego człowieka tak traktować?”), uznanie (w liście wielokrotnie podkreśla, jak bardzo pomógłby prezydentowi w prowadzeniu polityki zagranicznej z racji swoich doświadczeń), a także szacunek należny żołnierzowi. Okazało się, że ten niedołężny staruszek wykazał się większą przytomnością i wyrachowaniem, niż wszyscy jego zwolennicy i wrogowie razem wzięci. Aby wrócić na ziemię, polecam film, który 13 grudnia 1980 roku zobaczyłem zamiast Teleranka, a słowa generała o bandach, chaosie, dywersantach i wrogach państwa były dla mnie tak samo absurdalne, jak dla moich rodziców.

(Source: youtube.com)