Śmieci poprzebierane.
Grypa to bzdura

Nie rozumiem, jak można tak łatwo poddawać się tej grypowej panice. Pod wpływem bardzo słabych argumentów w społeczeństwie narasta przekonanie, że śmierć czai się tuż za naszymi drzwiami. Z jednej strony to dobrze, bo żyjemy w świecie, w którym niebezpieczeństwo zgonu zostało odsunięte zupełnie na margines, a my oburzamy się, kiedy żołnierz (w którego zawód jest ex definitione wpisana śmierć) ginie na wojnie. Dobrze jest zdawać sobie sprawę z nieuchronności śmierci i nie poszukiwać za wszelką cenę “winnych”. Z drugiej strony, media zręcznie wykorzystują nasze lęki, czasami - jak pokazuje załączony przykład - nie licząc się z faktami. A fakty są takie (co również można odnaleźć na załączonej stronie), że śmiertelność tej nowej odmiany wirusa grypy wynosi w Europie 0.3%, a w Polsce 1.2%. Zagrożenie jest minimalne i na pewno niewarte tej całej paniki.

4 hours ago
0 notes

Jest to najstraszniejsza rzecz, jaką widziałem od dawna. Historia trzech przyjaciół: Bronisława Wildsteina, Lesława Maleszki i Stanisława Pyjasa. W sumie dosyć swobodna i liberalna atmosfera lat siedemdziesiątych. Kraków. Chłopcy mają dwadzieścia kilka lat, działają w opozycji, ale raczej chodzi o to, aby napić się razem wódki, podróżować autostopem po Polsce i podrywać na tę opozycyjność dziewczęta. Po drugiej stronie jest Służba Bezpieczeństwa: cyniczne i pragmatyczne do bólu typki, zbierające o tych chłopcach informacje w celu pięcia się po szczeblach socjalistycznej kariery. Esbecy bardzo skutecznie, z całkowicie bezideologicznych pobudek, z niesamowitą lekkością tworzą w środowiskach studenckich siatkę informatorów. Nie muszą straszyć, wystarczą pieniądze, książki z Paryża. Jednym z takich współpracowników zostaje Lesław Maleszka. 7 maja 1977 roku w bramie jednej z krakowskich kamienic przypadkowy przechodzień znajduje skatowanego na śmierć Pyjasa. Dziennikarskie śledztwo dowodzi, że w tę śmierć był bezpośrednio uwikłany Maleszka jako prawie bezpośredni uczestnik esbeckiej akcji. Najstraszniejszy w tym filmie nie jest cynizm i swoboda byłych esbeków, którzy z uśmiechem na ustach opowiadają o owijaniu sobie między palcami tych studentów. Najstraszniejsze jest to, że - o ile teza dziennikarzy jest prawdziwa - kumpel zabił kumpla, a środowisko nie jest w stanie - w imię “historycznej mądrości i pojednania”, właściwie ocenić tego czynu. Lesław Maleszka przyznaje się do udziału w intrydze przeciwko przyjacielowi i jednocześnie nie wycofuje z życia publicznego. Redaktor naczelny GW, wiedząc o niechlubnej przeszłości, pozwala mu dalej publikować antylustracyjne teksty i realnie wpływać na kształt gazety. Jakoś trudno mi to zaakceptować, trudno zrozumieć jakąkolwiek racjonalność i logikę w tej ponurej historii.

2 weeks ago
0 notes
Na Facebooku mojego lewicowego kolegi znalazłem całkiem fajny szyld ogłaszający “walkę stulecia” pomiędzy nauką a religią. I wszystko by było w porządku, gdyby nie dosyć oczywiste opowiedzenie się mojego kolegi po stronie “nauki”, czyli w domyśle tak zwanego “oświecenia”. Od dłuższego czasu zachodzę w głowę, dlaczego socjaliści sądzą, że scientyzm oznacza ewolucjonizm. Przecież prekursorem społecznego ewolucjonizmu był Adam Smih a uwagi Marksa o potrzebie odgórnego wpływania na społeczeństwo jako żywo przypominają teorie inteligentnego projektu! Ewolucjonizm nie ma nic wspólnego z socjalizmem i nie widzę racjonalnego powodu, aby mógł się zdrowo myślącemu człowiekowi kojarzyć. Ewolucjonizm idzie w parze zarówno z liberalizmem obyczajowym, jak i ekonomicznym. Skąd więc takie przywiązanie lewicy do ewolucjonizmu? Po pierwsze, utożsamia ona błędnie scientyzm z ewolucjonizmem (nic bardziej błędnego). Po drugie zaś prawdopodobnie zwierzęca (sic!) nienawiść lewicy do religii błędnie prowadzi ją ku religii przeciwnikom. Nietrudno zrozumieć, jak zabójcze może być to myślenie. Cóż, po raz kolejny okazuje się, że rację miał Einstein pisząc o dwóch rzeczach, które są nieskończone: Wszechświecie i ludzkiej głupocie.

Na Facebooku mojego lewicowego kolegi znalazłem całkiem fajny szyld ogłaszający “walkę stulecia” pomiędzy nauką a religią. I wszystko by było w porządku, gdyby nie dosyć oczywiste opowiedzenie się mojego kolegi po stronie “nauki”, czyli w domyśle tak zwanego “oświecenia”. Od dłuższego czasu zachodzę w głowę, dlaczego socjaliści sądzą, że scientyzm oznacza ewolucjonizm. Przecież prekursorem społecznego ewolucjonizmu był Adam Smih a uwagi Marksa o potrzebie odgórnego wpływania na społeczeństwo jako żywo przypominają teorie inteligentnego projektu! Ewolucjonizm nie ma nic wspólnego z socjalizmem i nie widzę racjonalnego powodu, aby mógł się zdrowo myślącemu człowiekowi kojarzyć. Ewolucjonizm idzie w parze zarówno z liberalizmem obyczajowym, jak i ekonomicznym. Skąd więc takie przywiązanie lewicy do ewolucjonizmu? Po pierwsze, utożsamia ona błędnie scientyzm z ewolucjonizmem (nic bardziej błędnego). Po drugie zaś prawdopodobnie zwierzęca (sic!) nienawiść lewicy do religii błędnie prowadzi ją ku religii przeciwnikom. Nietrudno zrozumieć, jak zabójcze może być to myślenie. Cóż, po raz kolejny okazuje się, że rację miał Einstein pisząc o dwóch rzeczach, które są nieskończone: Wszechświecie i ludzkiej głupocie.

1 month ago
0 notes

Wagary w Londynie. Czterech licealistów ucieka z lekcji, wsiada do samolotu i leci do Londynu. Numer dedykują pani wychowawczyni i “takim dwóm murzynkom z mojej klasy”. Ten materiał to piękny przykład lekkości, o której kiedyś pisałem. Sam nigdy bym tego tak doskonale nie zrobił. Bohaterowie są bezpretensjonalni, autentyczni, dobrze wychowani i wiedzący czego chcą. Nawet bluzgają z ogromną gracją. Moje pokolenie było o wiele gorsze, więc duży, bardzo duży szacunek.

1 month ago
0 notes

Wojciech Cejrowski mnie z każdym tygodniem wkurza coraz bardziej, ale ogólny bilans jest przez cały czas na plusie. Przede wszystkim za serię “Co mnie wkurza”. Z tym schodami trafił prosto w moją wrażliwość. Po schodach się wchodzi! Nie ważne, czy są ruchome, czy nie. Ilekroć jestem w centrum handlowym i widzę tych wszystkich staczy, po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że jesteśmy barbarzyńcami.

1 month ago
0 notes
Szanowny przyjaciela, czyli dostałem list od Errola Gladwella

Szanowny przyjaciela,

i zaklada to e-mail zaskakuje dla was bedzie, ale to prawda.

Jestem w rutynowymi czynnosciami egzamin w mojej bank, w ktуrym pracuje, ewidencji odkryl, ktуra,
gdzie obecnie $14,300, 000 (( 14 milionуw trzystu dolar amerykanski) jest zapisana.

Rachunek ten nalezal panуw Christian Eich, ktуry byl klienta do naszego banku, ktуre niestety zmarlych. Panуw Christian Eich byla rodzimej niemiecki.
co mi go mozliwe jest to ceny $14,300, 000 inanspruch wzrasta, potrzeby i mozliwosc wspуlpracy zagranicznego partnera takich jak ty,
jaki moge przedstawic jako zwiazane i po zmarlym do dziedziczenia Pan kalibracji, tak abysmy mogli podjac ceny inanspruch.

W tym wzgledzie otrzymaja panstwo do 30% Erbschaftsumme ipozostale 70% dzielic i z moich dwуch ktуrzy, ktуrzy podobnie wspieraja mnie
z tej transakcji.

Jezeli jestes zainteresowany, mozna tu wyslac prosze o e-mail do mnie, tak, ze moge was wiecej szczegуlуw poslijciez.

Prosze przeslac swoja odpowiedz na ten adres e-mail: ErrolGradwell@aim.com

Z wyrazami szacunku
Errol Gradwell

1 week ago
0 notes
Podsłuchałem niedawno w autobusie dyskusję między mieszkańcami centralnej Polski na temat podlaskiego bimbru. Kilka faktów, które dotarły do moich uszu trudno mi zweryfikować (na przykład to, że to coś jest smaczne), ale niektóre były tak rewolucyjne, że pozwolę je sobie tutaj przywołać, aby wyrazić mój ogromny szacunek dla piarowych zdolności bimbrowników spod Sokółki, Siemiatycz czy Dąbrowy Białostockiej. Oto, co usłyszałem:

na Podlasiu bimber piją praktycznie wszyscy, a w sklepach monopolowych nie można znaleźć oficjalnego alkoholu, który po prostu nie schodzi. Trunki z banderolą kupuję się tylko na prezent.
Alkohole z Puszczy Knyszyńskiej i Białowieskiej są produkowane w znakomitych, domowych warunkach i można je spożywać w praktywnie dowolnych ilościach, bez obawy o uciążliwy “syndrom dnia następnego”.
Wszyscy uczestnicy podsłuchiwanej przeze mnie dyskusji z uporem twierdzili, że spożywany przez nich alkohol był produkowany w domowych ilościach, do użytku własnego i w związku z czym był nie tylko smaczny, ale wręcz “zdrowy”. Rzekomi producenci traktowali go - zdaniem rozmówców - nie jako alkohol, ale jako “lekarstwo”.

Przysłuchując się tej rozmowie nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać. O tym, czy bimber na Podlasiu zdominował rynek, wie każdy, kto tu był dłużej niż dwa dni na imprezie w Białowieży. O tym, czy alkohol produkowany w lesie, bez spełniania żadnych rygorów higienicznych, przez śmierdzących i nie myjących się tygodniami “producentów”, nie trzeba w ogóle wspominać. Polecam życząc “na zdrowie!” policyjne zdjęcia jednej takiej fabryki. Pocieszne jest to, że wszyscy ci fascynaci podlaskiego bimbru uważają, że ten, który pili, pochodzi z małych, przydomowych produkcji. W rzeczywistości, jak widać na zamieszczonych zdjęciach, jest on produkowany masowo, bo tylko taka produkcja jest opłacalna.
Więc płaczę nad głupotą konsumentów i chwalę mądrość producentów. Ci ostatni są w stanie produkować ten swój alkohol minimalizując koszty, w ukryciu przed stróżami prawa, w dodatku robiąc mu niesamowicie skuteczny, ogólnopolski PR. Śmierdzący i zanieczyszczony bimber produkowany w lesie sprzedają jako “lekarstwo”. Brawo!

Podsłuchałem niedawno w autobusie dyskusję między mieszkańcami centralnej Polski na temat podlaskiego bimbru. Kilka faktów, które dotarły do moich uszu trudno mi zweryfikować (na przykład to, że to coś jest smaczne), ale niektóre były tak rewolucyjne, że pozwolę je sobie tutaj przywołać, aby wyrazić mój ogromny szacunek dla piarowych zdolności bimbrowników spod Sokółki, Siemiatycz czy Dąbrowy Białostockiej. Oto, co usłyszałem:

  1. na Podlasiu bimber piją praktycznie wszyscy, a w sklepach monopolowych nie można znaleźć oficjalnego alkoholu, który po prostu nie schodzi. Trunki z banderolą kupuję się tylko na prezent.
  2. Alkohole z Puszczy Knyszyńskiej i Białowieskiej są produkowane w znakomitych, domowych warunkach i można je spożywać w praktywnie dowolnych ilościach, bez obawy o uciążliwy “syndrom dnia następnego”.
  3. Wszyscy uczestnicy podsłuchiwanej przeze mnie dyskusji z uporem twierdzili, że spożywany przez nich alkohol był produkowany w domowych ilościach, do użytku własnego i w związku z czym był nie tylko smaczny, ale wręcz “zdrowy”. Rzekomi producenci traktowali go - zdaniem rozmówców - nie jako alkohol, ale jako “lekarstwo”.

Przysłuchując się tej rozmowie nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać. O tym, czy bimber na Podlasiu zdominował rynek, wie każdy, kto tu był dłużej niż dwa dni na imprezie w Białowieży. O tym, czy alkohol produkowany w lesie, bez spełniania żadnych rygorów higienicznych, przez śmierdzących i nie myjących się tygodniami “producentów”, nie trzeba w ogóle wspominać. Polecam życząc “na zdrowie!” policyjne zdjęcia jednej takiej fabryki. Pocieszne jest to, że wszyscy ci fascynaci podlaskiego bimbru uważają, że ten, który pili, pochodzi z małych, przydomowych produkcji. W rzeczywistości, jak widać na zamieszczonych zdjęciach, jest on produkowany masowo, bo tylko taka produkcja jest opłacalna.

Więc płaczę nad głupotą konsumentów i chwalę mądrość producentów. Ci ostatni są w stanie produkować ten swój alkohol minimalizując koszty, w ukryciu przed stróżami prawa, w dodatku robiąc mu niesamowicie skuteczny, ogólnopolski PR. Śmierdzący i zanieczyszczony bimber produkowany w lesie sprzedają jako “lekarstwo”. Brawo!

1 month ago
0 notes
Po Barlinku biegał nałogowy porywacz manekinów. Jak donoszą media, mężczyzna w ciągu tygodnia uprowadził dwa manekiny spod sklepów odzieżowych. Szkoda, że ta z pozoru romantyczna historia nie ma happy-endu. Mężczyzna nie przynosił plastikowych przyjaciół/przyjaciółek do domu, nie poił herbatą, nie śpiewał im “niewiele ci mogę dać”. Męzczyna był pijany i wrzucał uprowadzonych plastikowych nieszczęśników do rzeki.

Po Barlinku biegał nałogowy porywacz manekinów. Jak donoszą media, mężczyzna w ciągu tygodnia uprowadził dwa manekiny spod sklepów odzieżowych. Szkoda, że ta z pozoru romantyczna historia nie ma happy-endu. Mężczyzna nie przynosił plastikowych przyjaciół/przyjaciółek do domu, nie poił herbatą, nie śpiewał im “niewiele ci mogę dać”. Męzczyna był pijany i wrzucał uprowadzonych plastikowych nieszczęśników do rzeki.

1 month ago
0 notes
Zastanawiając się nad ujawnionymi dzisiaj “wypadkami augustowskimi” natknąłem się na dosyć autentycznie wyglądające statystyki. Wynika z nich, że najwięcej pijącymi narodami w Europie (w przeliczeniu na czysty alkohol) są… Czesi i Luksemburczycy, zajmujący szczytne drugi i trzecie miejsce w świecie, tuż za Ugandą. Najmniej odpowiedzialnie poczyniają sobie z wódką…. Szwedzi, gdzie ponad osiemdziesiąt procent przestępstw z użyciem przemocy jest dokonywanych po alkoholu. Jak widać na załączonej mapce, środek i wschód kontynentu wypadają w tych statystykach blado.

Zastanawiając się nad ujawnionymi dzisiaj “wypadkami augustowskimi” natknąłem się na dosyć autentycznie wyglądające statystyki. Wynika z nich, że najwięcej pijącymi narodami w Europie (w przeliczeniu na czysty alkohol) są… Czesi i Luksemburczycy, zajmujący szczytne drugi i trzecie miejsce w świecie, tuż za Ugandą. Najmniej odpowiedzialnie poczyniają sobie z wódką…. Szwedzi, gdzie ponad osiemdziesiąt procent przestępstw z użyciem przemocy jest dokonywanych po alkoholu. Jak widać na załączonej mapce, środek i wschód kontynentu wypadają w tych statystykach blado.

1 month ago
0 notes
Tragiczne skutki czytania, znalezione na blogu Tomka Łysakowskiego Hardcore dla myślących. Przy okazji, przeczytałem gdzieś niedawno, że dzięki korzystaniu z sieci zniknęło praktycznie zjawisko wtórnych analfabetów. Korzystanie z internetu wymusza czynne posługiwanie się pismem. Polecam na przykład forum kibiców Jagielloni.

Tragiczne skutki czytania, znalezione na blogu Tomka Łysakowskiego Hardcore dla myślących. Przy okazji, przeczytałem gdzieś niedawno, że dzięki korzystaniu z sieci zniknęło praktycznie zjawisko wtórnych analfabetów. Korzystanie z internetu wymusza czynne posługiwanie się pismem. Polecam na przykład forum kibiców Jagielloni.

1 month ago
0 notes